Rady i wskazówki Izy

Iza Dziedzic jest doświadczoną ultramaratonistką która zjadła zęby
na dystansach po 160km. Specjalnie dla nas zebrała kilka ważnych rad i wskazówek 🙂

Rady na bieg
1) Kilka dni przed biegiem należy pamiętać o:
– wysypianiu się, można spać troszkę dłużej niż normalnie,
– spożywaniu większej ilości płynów, niż normalnie, ale jeśli chcemy pić więcej wody, to lepiej aby ona była zmineralizowana, można mieszać wodę z sokiem, pić soki,
– można jeść troszkę więcej węglowodanów, ale nie przesadzać, nie chodzi o to aby się utuczyć.

2) Dzień przed biegiem:
– połóż się spać jak najwcześniej, będziesz musiał rano wstać,
– zjedz na kolację makaron, może być z sosem mięsnym, może być z warzywami, ewentualnie inne węglowodany, to one będą pożywieniem dla Twoich mięśni od rana,
– spakuj się, co ja bym wzięła:
a) jakieś żele energetyczne na wypadek gdybyś wymiotował i nie przyjmował żadnych pokarmów, wtedy spokojnie dobiegniesz na żelach,
b) aspirynę, jeśli miałby być upał tego dnia, to obniży temperaturę Twojego ciała. Aspiryna działa także przeciwbólowo. Jeśli chodzi o moją ulubioną aspirynę to polecam: http://aspirin.pl/pl/nasze-produkty/#asprinEffect. Jest w proszku, więc łatwo się przyswaja. Jeśli nie zależy Ci na działaniu przeciwbólowym, to fajnie jest przyjąć witaminę C w maksymalnej dawce. Ja polecam dwie kapsułki: Rutinoscorbin Active C, 500 mg. Witaminę C warto też spożywać w dawce maksymalnej przez kilka dni po biegu, powinna dobrze podziałać na stany zapalne, które zapewne się pojawią. Jednocześnie pamiętajcie, że z aspiryną trzeba uważać i lepiej sprawdzić wcześniej, czy możecie ją spożywać. Witamina C jest natomiast bezpieczna dla każdego.
c) wodę w bukłaku, bądź dwa bidony, butelki po 0,5 litra, na każde 10 km powinieneś wypić ponad 0,5 litra napojów, poszłabym w izotonik, ale to Twój wybór, pilnuj tego aby pic dużo, bo płyny umożliwiają pracę Twoim mięśniom,
d) tabletki enervita – do ssania, zapewniają dopływ cukru do mózgu, tak szybko mózg Cię nie odetnie.
e) od jakiegoś czasu zabieram ze sobą na bardziej wymagające biegi: Chela Mag B6 Forte SHOT, a jeśli jakiś bieg odbywa się także w nocy to lubię mieć przy sobie na wypadek braku kofeiny: Olimp Extreme Speed Shot / sprawdzi się też jakiś cukier w kostkach.
f) ja zabieram też do plecaka jakiś środek na rozwolnienie. Nigdy nie używałam, ale nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.
g) na przepaki możecie wrzucić Colę. Napój genialny na wszelkie spadki cukru i senność, a także problemy żołądkowe. Ale uprzedzam, że nie każdego tak cudownie działa, więc fajnie jak najpierw to przetestujecie. Niektórzy potrzebują innego jedzenia i wtedy można dać na przepak kabanosiki hermetycznie zamykane. Ja lubię. Czasami człowiek ma dość tego zasłodzenia. Ale nie jest to lekkie jedzenie dla naszego żołądka.

3) W dniu biegu:
– pamiętaj aby zjeść coś przed biegiem, mogą być kanapki z masłem orzechowym, kremem czekoladowym, najlepiej z 2 godziny przed startem,
– zabrałabym do plecaka także zwykłe żelki takie w stylu haribo, dają sporo cukru,
– uważam, że w trakcie biegu dobrze jeść coś kalorycznego co 10 km i sama tak robię, kiedyś u Scotta Jurka przeczytałam, że na godzinę wysiłku organizm jest w stanie przyjąć ok 150 kcal, więc nie ma co nadto się faszerować, no chyba że jesteś głodny, to nie ma co biec na głodniaka, lepiej sobie pojeść,
– na dłuższe biegi zabieram także plastry, igłę, coś do dezynfekcji, takie malutkie chusteczki są, oczywiście wilgotne chusteczki też zabieram, bo czasami trzeba skorzystać z toalety,
– uważam, że dobrze jest nasmarować się wazeliną w pachwinach, z tyłu kolan, i gdzie tylko zapragniecie,
– zabrałabym także do plecaka gastrolit i wypiła pierwszy raz na 20km, potem 40km i 60 km, pamiętajcie w przypadku upału musicie pić dużo więcej, odwodnienie może sprawić, że będziecie musieli zrezygnować z biegu, a tego nikt nie chce,
– w przypadku upałów wzięłabym buffa na głowę i moczyła go w wodzie, wyciskała i nakładała na głowę, ale to mój sposób, nie moczcie głowy bezpośrednio w wodzie, to nie jest bezpieczne, co parę kilometrów moczyłabym dłonie i przecierała nimi twarz,
– ciało zapewne będzie Wam odmawiać posłuszeństwa, nie poddawajcie się łatwo, to że będzie bolało kolano, Achilles, dwugłowy, czworogłowy, czy inna partia ciała, to całkiem normalne, dlatego nie może to spowodować Waszej rezygnacji, raz zejdziecie i może się okazać, że już zawsze będziecie schodzić, o ile ból nie jest rwący i jakiś bardzo straszliwy trzeba do niego przywyknąć,
– po swoim ostatnim biegu wiem, że będę zawsze miała w plecaku spray chłodzący przeciwbólowy, stosuje też maść bengay zieloną chłodzącą, ale istnieje obawa, że przy upale może doprowadzić ona do bolesnego uczulenia, a więc uważałabym.

Po ostatnim Gotohell, (kto był ten wie) warto mieć ze sobą w plecaku, tudzież na przepaku jakieś dodatkowe skarpetki, najlepiej spakowane w jakimś woreczku, aby się nie zmoczyły na wypadek deszczu. Jeśli uda Wam się nabyć mała wazelinę, to też wrzućcie do plecaka zawsze po zmoczeniu stóp można je na nowo nasmarować.

Ja w tym roku będę zamykała na rowerze trasę na 120km. Mam nadzieję, że wszyscy w pięknym stanie ją ukończycie. Pamiętajcie robicie to bo jesteście Wariatami, a tacy ludzie robią takie rzeczy z uśmiechem, więc bawcie się każdym kilometrem. Dla większości z Was nie będzie liczył się czas ukończenia, ale satysfakcja z pokonanego dystansu i właśnie o to chodzi. Biegacze to niesamowici ludzie, dużo dzięki Wam się uczę i dlatego cieszę się na samą myśl o chwilach, które przyjdzie nam wspólnie spędzić.

Pozdrawiam serdecznie
Iza